<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Tymon</id>
	<title>tbolinski wiki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Tymon"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/wiki/Special:Contributions/Tymon"/>
	<updated>2026-04-08T07:24:02Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.42.3</generator>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=11</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=11"/>
		<updated>2025-10-23T20:09:26Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Zawał =&lt;br /&gt;
Wieczór spokojny, jak co dzień w domu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle się robi ciężko — czemu, komu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie szybko pod drzwi wpadają,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I na sygnałach Go zabierają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Pamięć =&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy wiesz, kim był Bartłomiej Strachowski,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, którego imię trwa, choć sam odszedł w cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Codziennie widzimy te słowa na słupach,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a rzadko pytamy: czyje to imię niesie wiatr?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczeni głosami dawnych pokoleń,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
czytamy ich ślady, nie znając historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę wiesz, kim byli&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olga Drahonowska i Andrzej Małkowski?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodząc po moim pięknym kawałku ziemi,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
często myślę — czy ci przejeżdżający&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kojarzą Stefana Roweckiego z czymś więcej,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niż z nazwą ulicy, z brukiem i asfaltem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanuję tych, co nasz naród wznosili,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie pojmuję, jak wiele im zawdzięczamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, jak wiernie służył&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Unrug — w ciszy i w burzy wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddaję hołd tym, którzy tworzyli —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Jarosław Iwaszkiewicz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rozwijając kulturę, ulepszając życie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
prowadząc nas, gdy brakowało steru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdemu należy się wspomnienie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz w zgiełku codziennych skróceń&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nawet ich imiona znikają w ciszy —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Witolda Lutosławskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Małe zmiany =&lt;br /&gt;
Patrzę przez okno, a tam mgła i szarość,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W mej głowie marność, tylko marność,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała być złota polska jesień,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A jedynie prędzej kończy się dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już się zmieniłem, jak roku pora,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz wciąż popełniam błędy w chaosie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym być coraz lepszym człowiekiem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I myślę o wszystkim, trochę przesadnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezmienne są jednak te małe rzeczy,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Które powodują uśmiech uroczy,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te osoby, które pchają mnie do przodu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I dźwięk śmiechu w dialogu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie te momenty są dla mnie wszystkim,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym dla czego żyję, w nich świat nabiera blasku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę mieć cele, ludzi pełnych entuzjazmu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć nie zawsze lubię być w centrum towarzyskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Cień =&lt;br /&gt;
Moje rozterki - myślę o wszystkim,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak złapać chwilę w życiu towarzyskim?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czuję, że mój wzrok znów mija się,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chcę być cieniem, co wiatr ze mną niesie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę być sobą, wzbudzać uśmiech,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz czasem milczę, bo brak mi śmiałości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z koszmaru budzę się w niepewności,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale mam nadzieję na dni pełne uciech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
23 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=10</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=10"/>
		<updated>2025-10-20T20:36:28Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Zawał =&lt;br /&gt;
Wieczór spokojny, jak co dzień w domu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle się robi ciężko — czemu, komu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie szybko pod drzwi wpadają,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I na sygnałach Go zabierają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Pamięć =&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy wiesz, kim był Bartłomiej Strachowski,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, którego imię trwa, choć sam odszedł w cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Codziennie widzimy te słowa na słupach,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a rzadko pytamy: czyje to imię niesie wiatr?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczeni głosami dawnych pokoleń,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
czytamy ich ślady, nie znając historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę wiesz, kim byli&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olga Drahonowska i Andrzej Małkowski?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodząc po moim pięknym kawałku ziemi,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
często myślę — czy ci przejeżdżający&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kojarzą Stefana Roweckiego z czymś więcej,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niż z nazwą ulicy, z brukiem i asfaltem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanuję tych, co nasz naród wznosili,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie pojmuję, jak wiele im zawdzięczamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, jak wiernie służył&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Unrug — w ciszy i w burzy wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddaję hołd tym, którzy tworzyli —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Jarosław Iwaszkiewicz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rozwijając kulturę, ulepszając życie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
prowadząc nas, gdy brakowało steru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdemu należy się wspomnienie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz w zgiełku codziennych skróceń&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nawet ich imiona znikają w ciszy —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Witolda Lutosławskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Małe zmiany =&lt;br /&gt;
Patrzę przez okno, a tam mgła i szarość,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W mej głowie marność, tylko marność,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała być złota polska jesień,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A jedynie prędzej kończy się dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już się zmieniłem, jak roku pora,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz wciąż popełniam błędy w chaosie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym być coraz lepszym człowiekiem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I myślę o wszystkim, trochę przesadnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezmienne są jednak te małe rzeczy,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Które powodują uśmiech uroczy,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te osoby, które pchają mnie do przodu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I dźwięk śmiechu w dialogu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie te momenty są dla mnie wszystkim,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym dla czego żyję, w nich świat nabiera blasku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę mieć cele, ludzi pełnych entuzjazmu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć nie zawsze lubię być w centrum towarzyskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=9</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=9"/>
		<updated>2025-10-16T15:31:14Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Zawał =&lt;br /&gt;
Wieczór spokojny, jak co dzień w domu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle się robi ciężko — czemu, komu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie szybko pod drzwi wpadają,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I na sygnałach Go zabierają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Pamięć =&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy wiesz, kim był Bartłomiej Strachowski,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, którego imię trwa, choć sam odszedł w cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Codziennie widzimy te słowa na słupach,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a rzadko pytamy: czyje to imię niesie wiatr?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczeni głosami dawnych pokoleń,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
czytamy ich ślady, nie znając historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę wiesz, kim byli&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olga Drahonowska i Andrzej Małkowski?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodząc po moim pięknym kawałku ziemi,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
często myślę — czy ci przejeżdżający&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kojarzą Stefana Roweckiego z czymś więcej,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niż z nazwą ulicy, z brukiem i asfaltem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanuję tych, co nasz naród wznosili,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie pojmuję, jak wiele im zawdzięczamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, jak wiernie służył&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Unrug — w ciszy i w burzy wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddaję hołd tym, którzy tworzyli —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Jarosław Iwaszkiewicz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rozwijając kulturę, ulepszając życie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
prowadząc nas, gdy brakowało steru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdemu należy się wspomnienie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz w zgiełku codziennych skróceń&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nawet ich imiona znikają w ciszy —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Witolda Lutosławskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=8</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=8"/>
		<updated>2025-10-16T15:25:45Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Zawał =&lt;br /&gt;
Wieczór spokojny, jak co dzień w domu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle się robi ciężko — czemu, komu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie szybko pod drzwi wpadają,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I na sygnałach Go zabierają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Pamięć =&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy wiesz, kim był Bartłomiej Strachowski,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, którego imię trwa, choć sam odszedł w cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Codziennie widzimy te słowa na słupach,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a rzadko pytamy: czyje to imię niesie wiatr?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczeni głosami dawnych pokoleń,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
czytamy ich ślady, nie znając historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, kim byli naprawdę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olga Drahonowska i Andrzej Małkowski?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodząc po moim pięknym kawałku ziemi,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
często myślę — czy ci przejeżdżający&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kojarzą Stefana Roweckiego z czymś więcej,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niż z nazwą ulicy, z brukiem i asfaltem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanuję tych, co nasz naród wznosili,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie pojmuję, jak wiele im zawdzięczamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, jak wiernie służył&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Unrug — w ciszy i w burzy wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddaję hołd tym, którzy tworzyli —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Jarosław Iwaszkiewicz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rozwijając kulturę, ulepszając życie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
prowadząc nas, gdy brakowało steru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdemu należy się wspomnienie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz w zgiełku codziennych skróceń&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nawet ich imiona znikają w ciszy —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Witolda Lutosławskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=7</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=7"/>
		<updated>2025-10-16T15:22:22Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Zawał =&lt;br /&gt;
Wieczór spokojny, jak co dzień w domu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle się robi ciężko — czemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie szybko pod drzwi wpadają,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I na sygnałach Go zabierają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Pamięć =&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy wiesz, kim był Bartłomiej Strachowski,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, którego imię trwa, choć sam odszedł w cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Codziennie widzimy te słowa na słupach,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a rzadko pytamy: czyje to imię niesie wiatr?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczeni głosami dawnych pokoleń,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
czytamy ich ślady, nie znając historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, kim byli naprawdę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olga Drahonowska i Andrzej Małkowski?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodząc po moim pięknym kawałku ziemi,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
często myślę — czy ci przejeżdżający&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kojarzą Stefana Roweckiego z czymś więcej,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niż z nazwą ulicy, z brukiem i asfaltem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanuję tych, co nasz naród wznosili,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie pojmuję, jak wiele im zawdzięczamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, jak wiernie służył&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Unrug — w ciszy i w burzy wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddaję hołd tym, którzy tworzyli —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Jarosław Iwaszkiewicz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rozwijając kulturę, ulepszając życie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
prowadząc nas, gdy brakowało steru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdemu należy się wspomnienie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz w zgiełku codziennych skróceń&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nawet ich imiona znikają w ciszy —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Witolda Lutosławskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=6</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=6"/>
		<updated>2025-10-11T10:40:42Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Pamięć =&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy wiesz, kim był Bartłomiej Strachowski,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, którego imię trwa, choć sam odszedł w cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Codziennie widzimy te słowa na słupach,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a rzadko pytamy: czyje to imię niesie wiatr?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczeni głosami dawnych pokoleń,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
czytamy ich ślady, nie znając historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, kim byli naprawdę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olga Drahonowska i Andrzej Małkowski?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodząc po moim pięknym kawałku ziemi,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
często myślę — czy ci przejeżdżający&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kojarzą Stefana Roweckiego z czymś więcej,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niż z nazwą ulicy, z brukiem i asfaltem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanuję tych, co nasz naród wznosili,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie pojmuję, jak wiele im zawdzięczamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wiesz, jak wiernie służył&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Unrug — w ciszy i w burzy wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddaję hołd tym, którzy tworzyli —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Jarosław Iwaszkiewicz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rozwijając kulturę, ulepszając życie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
prowadząc nas, gdy brakowało steru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdemu należy się wspomnienie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz w zgiełku codziennych skróceń&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nawet ich imiona znikają w ciszy —&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
jak Witolda Lutosławskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=5</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=5"/>
		<updated>2025-10-09T18:17:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: Fix&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=4</id>
		<title>Twórczość</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.tbolinski.eu/w/index.php?title=Tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87&amp;diff=4"/>
		<updated>2025-10-09T18:13:19Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Tymon: Init&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;= Czy oni wiedzą?, =&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co ja czuję, co ja myślę?&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kim ja naprawdę jestem?&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, po co, dlaczego?&lt;br /&gt;
Nadszedł czas niepewnego kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To aż przytłaczające, co może być,&lt;br /&gt;
może dlatego tyle tych myśli.&lt;br /&gt;
Kiedy przed tobą kalendarium stawione,&lt;br /&gt;
A ty jeszcze nie wiesz, w którą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, co za tym wszystkim stoi?&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, kiedy i gdzie?&lt;br /&gt;
Czy oni wiedzą, jak się przygotować?&lt;br /&gt;
Każdy wybór to niepewny zastaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem czuję, że zginę wśród tych pytań,&lt;br /&gt;
W gąszczu odpowiedzi, które nigdy nie padają.&lt;br /&gt;
Kim być, co robić? A zegar tyka…&lt;br /&gt;
Odpowiedzi brak, a już czas!&lt;br /&gt;
3 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Poranno-wieczorne przemyślenia, =&lt;br /&gt;
Jak sardynka jadę, w moim 143&lt;br /&gt;
Myślę o tym co będzie, gdy już tak nie będzie&lt;br /&gt;
Czas nie stoi, wszystko ciągle się zmienia&lt;br /&gt;
Tyle myśli, tyle chwil, coraz trudniej je uchwycić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po dniu krótszy, jakby życia ubywało&lt;br /&gt;
Coraz ciemniej, wracając teraz tylko blask zegara widzę&lt;br /&gt;
Co będzie za kilka chwil? Czy ja się odnajdę?&lt;br /&gt;
Co robić, jak żyć i wykorzystać te kilka chwil?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile czasu straciłem, błądząc w tłumie&lt;br /&gt;
Nie wiedząc co jest ważne, tyle szans przeszło mi obok,&lt;br /&gt;
nie dostrzegając ich w porę, zagubiony w swoim torze;&lt;br /&gt;
zamknięty w swoim świecie; zatracony w tym, co moje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogę tę obrałem sam, nikt nie pchał mnie w tę stronę,&lt;br /&gt;
lecz ile ja bym dał, by zmienić kurs&lt;br /&gt;
Jak ja bym chciał cofnąć tasmę i zapisać ją ponownie,&lt;br /&gt;
choć wiem, że nie można, trzeba iść przed siebie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo chęci i planu, nie wszystko się uda,&lt;br /&gt;
trzeba umieć się z tym pogodzić, pozwolić się ponieść&lt;br /&gt;
Ja mogę się starać, lecz to życie decyduje,&lt;br /&gt;
i ono wraz z czasem swoją ścieżkę mi maluje.&lt;br /&gt;
27 IX &#039;25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Codzienni wojownicy =&lt;br /&gt;
Codziennie, uśmiech na mojej twarzy rozkwita&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tych, co przy ławce siadają od dawna,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo tam się toczy cicha ich codzienna litania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzonych w zeszyt, gdy świat czeka na nich otworem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz każda z tych dusz to inna kartka albumu,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w naszej drodze łączy nas jeden wspólny cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebny i niezastąpiony, choć czasem tego nie wie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak częścią precyzyjnego mechanizmu każdy jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałbym choć przez krótką chwilę docenić wszystkich tych,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co zawsze byli inspiracją i motywacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych, mi bliskich i dalekich, co wspierali stale,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze mną się śmiali i w chwilach trudnych też trwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30 IX ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Refleksje znad Gajowego wzgórza =&lt;br /&gt;
Pamiętam te lata, gdy nie było tu nic,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz w tym miejscu nowe pokolenie buduje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrosły tu ściany ze stali, betonu i szkła,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kolorowych polach szarych bloków przybywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowi giganci wznoszą się piętro za piętrem,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpatrzeni w swoje balkony, w bezoddechowej bliskości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ulicach morze aut, faluje na resztkach trawników,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo deweloper ziemię na wagę złota liczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodząc na moje ukochane wzgórze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwuję krajobraz, który od kołyski się rozwija.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanawiam się, gdzie ta ziemia obiecana,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie ten gaj dla mych zmęczonych oczu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęsknię za horyzontem, gdzie wędrując między połaciami,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr w mych włosach czułem, wiedziałem, że żyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płaci wysoką cenę za każdy metr –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzką monetą, co ma postępu imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Oni =&lt;br /&gt;
Jak tu być sobą, wśród tylu twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo każde słowo z nimi mnie natychmiast zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa rzucam, czuję, że na wiatr,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolę z tobą rozmawiać sam na sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 X ‘25&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
= Życie =&lt;br /&gt;
On już wrócił, jak szczęśliwy jestem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pokazuje, że z życia korzystać, póki się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie też ten los kiedyś spotka, wiedz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nie należy rozpaczać, ale wykorzystać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz już wiem, że zdrowie to skarb,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono nas trzyma przy życiu jak dar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech długo trwa ten rytm, co mnie niesie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dbać o to będę, bo koniec mi nie śpieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9 X ‘25&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Tymon</name></author>
	</entry>
</feed>